Religia i wiara Taniec był dla mnie zawsze czymś towarzyskim, czymś czego raczej nie robi się w samotności, bo wówczas traci to swój pierwotny sens. Sens wspólnej zabawy z partnerem czy partnerką, a nawet grupą ludzi, jeśli mamy na myśli taniec grupowy (a choćby w kółeczku, czy w słynnym „wężyku” bądź „pociągu”). Dlatego dość dziwnym wydawało mi się zawsze, że można zamknąć się w swoich czterech ścianach i w zupełnej samotności tańczyć. Ale zdarza się i tak. Jednak nie chcę teraz rozmawiać o problemach psychicznych czy samotności niektórych ludzi, którzy mogą potańczyć jedynie z samym sobą. Chodzi mi o to, że ostatnimi czasy na rynku światowym coraz większą popularność zyskują sobie gry komputerowe, które bardzo mocno nawiązują właśnie do... tańca! Wraz z płytą, na której znajduje się odpowiednia aplikacja komputerowa dołączona zostaje specjalna mata, którą podłączamy do komputera pod port USB, rozkładamy ją na podłodze i... możemy brać się do roboty! Dziwne? Już mówię o co chodzi. Mianowicie cała zabawa polega na tym, że mata podzielona jest na kilka pól, a każde pole oznaczono zupełnie innym kolorem. Następnie uruchamiamy grę na komputerze i ta wyświetla nam kolejno kolory na których powinniśmy stawać. Wszystko odbywa się w takiej kolejności, że kiedy robimy to w odpowiednim tempie (przy muzyce, która sączy się z głośników i również dostarczana jest wraz z grą), a co najważniejsze robimy to dobrze (czyli nie myląc kolorów i ich kolejności), nasze ciało wpada automatycznie w coś, co ewidentnie można nazwać tańcem. Przy czym od razu zaznaczam, że nie jest to żaden walc wiedeński, żadna salsa, żaden polonez (no nie wyobrażam sobie poloneza na tak małej macie), ani samba, czy breakdance (chociaż jak ktoś jest zbyt wygibaśny i lekko powiedziawszy „fajtłapowaty” to może być lekko „break”, czyli połamany). Jest to taniec indywidualny, wręcz można powiedzieć, że egoistyczny, bo tańczy się samemu i nikt nawet nie może popatrzeć i ucieszyć oko Twoimi zabawnymi pląsami... Ale i z drugiej strony nie jest tak tragicznie. Bo gra nie jest wymyślona po to, żeby zamknąć się w pokoju i tańczyć z samym sobą, co raczej otworzyć się na swoich znajomych, zaprosić ich do wspólnej zabawy. Jeden tańczy, reszta śmieje się i bije brawa. To coś w stylu karaoke, lecz sęk w tym, że nasze umiejętności, czy nieumiejętności piosenkarskie nie mają tutaj znaczenia. Tutaj liczy się tylko to jak bardzo potrafimy tańczyć, choć właściwie i tego nie trzeba umieć, wystarczy umiejętnie patrzeć na podświetlane kolory i szybko i sprawnie stawiać na nich stopy w odpowiedniej kolejności. Wtedy tańczymy bezwiednie, kierowani programem komputerowym. A co się dzieje kiedy się pomylimy? Przede wszystkim jest śmiesznie, bo kilka razy źle postawiona stopa powoduje, że powoli plączą nam się nogi i robi się jedna wielka taneczna zawierucha. Ale o to właśnie chodzi. Bo podobnie jak w karaoke nie każdy uczestnik musi umieć śpiewać, tak i tutaj nie każdy musi umieć tańczyć. Chodzi tylko o dobrą zabawę w gronie bliskich przyjaciół.

Tagi: kolor, komputer, taniec

Katalog podstron